17 lutego 2017

Cofanie czasu

      Wiadomo, że kobiety od zawsze chciały wyglądać atrakcyjnie. W tym celu już w starożytności ozdabiały się różnymi kosmetykami i biżuterią. Dzisiaj kobiety także chcą wyglądać dobrze bez względu na wiek, o czym pisałam w jednej z poprzednich notek. Niektóre z nich w dojrzałym wieku wyglądają młodo, są szczupłe i zadbane. Jednak w dążeniu do odmładzania się muszą być jakieś granice. Duży dekolt, plecy odkryte do pasa czy sukienka mini ledwo zakrywająca tyłek może pasuje 20-latce, ale nie kobiecie w wieku 40+. Generalnie im kobieta jest starsza, tym powinna pokazywać mniej ciała, bo wtedy wygląda to niesmacznie i jest oznaką braku klasy. Nie każda kobieta w dojrzałym wieku ma gładką skórę i idealną figurę, więc nie ma sensu epatować pomarszczonym dekoltem czy wałkiem tłuszczu w obcisłej sukience.
      Rozumiem, że celebrytki pozwalają sobie na więcej, ale w ich przypadku także jest jakaś granica, za którą kończy się ekstrawagancja, a zaczyna żenada. W tym temacie zawsze lekko szokowała mnie piosenkarka Beata Kozidrak. Od lat obserwuję jej wizerunek i nawet jak na warunki estradowe, zawsze ubierała się kiczowato. Może nie ma gustu, ale powinna mieć doradcę lub stylistę, który podpowie coś na temat stylu jej stroju. Mimo, że piosenkarka ma 56 lat, jest niskiego wzrostu i ma pewną nadwagę, często eksponuje na scenie obfity biust i nogi. Krótka sukienka przed kolano jest do zaakceptowania, ale ostatnio gwiazda wystąpiła w małej czarnej, która odsłoniła prawie całe jej nogi. Wyglądała niestety jak dzidzia - piernik, kreująca się na Dodę "20 lat później". Tym strojem nie odjęła sobie lat, ale pozbawiła klasy i elegancji. Bycie na siłę seksowną spowodowało desperacką próbę odmłodzenia się przez dojrzałą kobietę, która rodzinnie jest już babcią. Niestety nie jest polską Tiną Turner, więc nie ma sensu narażać się na śmieszność u szczytu kariery. Jak cię widzą, tak cię piszą - jednak nie każdy ma tego świadomość. 



Beata Kozidrak